Z dala słychać było tętent wielu koni. W tym miejscu na pewno to nie wróżyło nic dobrego. Kto tędy mógłby podróżować? A tym bardziej konno... Tymi górskimi ścieżkami gdzie nawet na piechotę ciężko było chodzić... Jeżeli ktoś tędy jechał konno i to w takim tempie to musiał być tylko pościg... No może jeszcze przemytnicy, którzy byli właściwie prawdziwymi panami tych gór. Niby do granicy królestwa było jeszcze wiele dni drogi to władza króla Jagana była tylko nominalna. Tu nawet najemnicy z twierdzy Północ za często się tu nie zapuszczali. Iluż to już całych drużyn znaleziono na dnie przepaści. Zbyt wąskie ścieżki, zbyt strome podejścia. Pieszo jeszcze do pokonania i to z wielkim trudem szczególnie w miejscach gdzie gdyby nie łańcuchy przykute do skał przez anonimowych podróżnych przejścia by nie było... Tu rządzili tylko przemytnicy korzeni kraga. Korzeni dających zapomnienie... Ostatnimi czasy mikstury z owego korzenia z wyglądu tak zwyczajnego stały się bardzo popularne. Nie ma się czemu dziwić... Czasy były ciężkie... Nieustanne starcia na wschodniej granicy królestwa niejedno miasto pogrążyły w głodzie... Nie jedna wiś spalona... Wszędzie starcy... A gdy ktoś młody i cudem nie wcielony do Wielkiej Armii Królewskiej pozostawał w mieście to najczęściej sięgał po kraga. Żeby nie widzieć umierających na ulicach straszliwą śmiercią... Niestety jak to zwykle bywa tam gdzie wojna tam i zaraza... Ludzie mówią, że to nie jest zwykła zaraza jakie już wielokrotnie pustoszyły kraj. Mówią, że to magowie ze wschodu zesłali gorączkę by wyniszczyła ojczyznę Ganida. Ojczyznę, która się go wyrzekła...
Ciąg dalszy "GRANICA" »Niedziela, sierpień 15. 2010
GRANICA
(Strona 1 z 1, łącznie 1 wpisów)


